Śląsk: nie tyle zgermanizowany, ile stworzony przez niemieckość

Z Silesiacum
Przejdź do nawigacjiPrzejdź do wyszukiwania
Henryk Czwarty, w tysiąc trzysta bez dziesięciu, umarł ten wspaniały, w chlubnych latach, książę Śląska, Krakowa i Sandomierza, w noc św. Jana

Śląsk: nie tyle zgermanizowany, ile stworzony przez niemieckość

Nie chodzi o to, że przed XIII wiekiem nie istniała nazwa Śląska ani jego wrocławski rdzeń. Chodzi o to, że Śląsk jako rozległa kraina historyczna, obejmująca później Wrocław, Legnicę, Głogów, Opole, Racibórz, Cieszyn, Opawę i inne ziemie, nie był gotowym bytem odziedziczonym ani po epoce plemiennej, ani po monarchii pierwszych Piastów. Został ukształtowany przez procesy polityczne, prawne, miejskie i kulturowe, wśród których niemieckość odegrała rolę zasadniczą.

To rozróżnienie jest konieczne. Można bowiem uznawać słowiańskie pochodzenie nazwy, znaczenie Ślężan, rolę Wrocławia, diecezji wrocławskiej i państwa pierwszych Piastów, a jednocześnie odrzucać przekonanie, że późniejszy Śląsk istniał od początku jako jedna, jasno ograniczona i wewnętrznie spójna kraina. Nazwa była starsza niż niemieckojęzyczna transformacja XIII wieku. Starszy był również polityczny i kościelny rdzeń regionu. Nie były one jednak jeszcze tym Śląskiem, który znamy z późnośredniowiecznych, habsburskich, pruskich i nowożytnych map.

Zazwyczaj o dziejach Śląska opowiada się tak, jakby najpierw istniał gotowy słowiański lub polski region, który następnie został zgermanizowany. W takim ujęciu niemieckość pojawia się jako warstwa wtórna: obca powłoka nałożona na starszą, właściwą i rzekomo odwieczną całość. Ten artykuł wychodzi z innego założenia. Nie tyle istniał gotowy Śląsk, który później uległ germanizacji. To raczej niemieckość — rozumiana szeroko jako świat miast, prawa, osadnictwa, języka elit, handlu, kancelarii, kultury dworskiej, reformacji i historiografii — współtworzyła Śląsk jako rozległy region historyczny.

Nie oznacza to, że wszyscy mieszkańcy Śląska stali się Niemcami. Nie oznacza też, że niemieccy osadnicy stworzyli region z pustki. Śląsk pozostawał przestrzenią wielojęzyczną, wieloetniczną i społecznie zróżnicowaną. Na znacznej części ziem górnej Odry przez stulecia trwała ludność słowiańskojęzyczna. Istniały lokalne tradycje, piastowskie dynastie, kościelne granice, dawne grody i wcześniejsze nazwy. Problem polega jednak na tym, że żaden z tych elementów samodzielnie nie tłumaczy powstania Śląska w jego późniejszym, szerokim zasięgu.

Taki Śląsk nie był dany raz na zawsze. Powstawał stopniowo. Jego granice rozszerzały się i kurczyły. Jedne ziemie zaczynały być uznawane za śląskie, inne wypadały z tego wyobrażenia. Obszar dzisiejszych Katowic miał wcześniejsze związki z dzielnicą krakowską. Oświęcim i Zator przez kilka stuleci należały do tego samego świata dynastycznego co księstwa później określane jako górnośląskie, lecz ostatecznie zostały związane z Małopolską. Opawszczyzna wyrastała z tradycji morawskiej, a jednak z czasem została włączona do śląskiego świata politycznego i kulturowego. Ziemia kłodzka jeszcze później stała się częścią śląskiej przestrzeni administracyjnej przede wszystkim dzięki państwu pruskiemu.

Śląsk nie był więc geograficzną skamieliną. Był historycznym wytworem. Tworzyły go dynastie, diecezje, miasta, drogi handlowe, kancelarie, języki, prawo, administracja, pamięć i historiografia. W tym procesie szczególne znaczenie miały niemieckojęzyczne formy organizacji społecznej: lokowane miasta i wsie, prawo niemieckie, mieszczaństwo, sieci handlowe, kultura pisma oraz elity zdolne opisywać różne ziemie jako części jednej większej całości.

Dlatego pytanie o Śląsk nie może brzmieć tylko: kiedy został zgermanizowany. Ważniejsze jest pytanie: czy bez niemieckości powstałby Śląsk w tej postaci, w jakiej później rozpoznawały go mapy, kroniki, urzędy i historiografia.

Ten tekst nie będzie więc historią gotowej krainy, która tylko zmieniała władców. Będzie próbą pokazania, jak różne ziemie stopniowo stawały się Śląskiem — i dlaczego niemieckość była jednym z najważniejszych warunków powstania tej krainy w jej późniejszym, historycznym kształcie.

Taki Śląsk należy dziś do przeszłości. Istnieje jako kraina historyczna, przedmiot badań, mapa pamięci i dziedzictwo wielu społeczności, ale nie jako współczesna całość polityczna, administracyjna czy społeczna. Po usunięciu niemieckości zniknęło jedno z głównych spoiw dawnego Śląska, a wraz z nim zniknął Śląsk jako żywa całość w dawnych granicach. Utrzymywanie, że taki Śląsk trwa nadal, nie jest więc niewinną regionalną nostalgią. Jest formą rewizjonizmu: próbą przeniesienia historycznego związku Śląska z niemieckością na współczesność i podtrzymania niemieckiej ciągłości tam, gdzie została ona historycznie przerwana. Właśnie dlatego jest to teza niebezpieczna — bo pod pozorem obrony „historycznego Śląska” przywraca dzisiejszemu regionowi sens, który należał do dawnego, niemieckiego świata.

Śląsk jako problem. Czy regiony istnieją od zawsze?

Spoglądając na mapę historycznego Śląska, łatwo ulec złudzeniu, że przedstawia ona byt niemal naturalny: wyraźnie odgraniczoną krainę rozciągającą się wzdłuż górnej i środkowej Odry, obejmującą Wrocław, Legnicę, Zieloną Górę, Opole, Racibórz, Cieszyn i Opawę, a w wielu późniejszych ujęciach również Kłodzko. Zmieniają się państwa, dynastie i granice polityczne, ale Śląsk — jak mogłoby się wydawać — pozostaje ten sam. Najpierw funkcjonuje w obrębie władztw piastowskich, później Korony Czeskiej, monarchii Habsburgów, Prus i państwa niemieckiego, a po 1945 roku znajduje się przede wszystkim w granicach Polski i Czechosłowacji. Pod powierzchnią kolejnych zmian miałby jednak niezmiennie trwać jako jedna i ta sama historyczna całość.

Taki obraz jest przejrzysty, atrakcyjny i w znacznej mierze złudny. Mapa historyczna najczęściej nie ukazuje procesu powstawania regionu, lecz jego późny rezultat. Granice ukształtowane w ciągu stuleci zostają cofnięte w przeszłość i przedstawione tak, jakby od samego początku wyznaczały obszar jednej krainy. W ten sposób rezultat historii staje się pozornie jej punktem wyjścia. To, co zostało stopniowo połączone, zaczyna wyglądać jak pierwotna całość, która później jedynie zmieniała władców.

W przypadku Śląska nie jest to problem drugorzędny, lecz jeden z podstawowych błędów utrudniających zrozumienie jego dziejów. Przyjęcie późnośredniowiecznego, nowożytnego albo pruskiego zasięgu regionu i przeniesienie go na wiek X czy XI oznacza projektowanie na odległą przeszłość rezultatów znacznie późniejszych procesów. Powstaje wówczas obraz Śląska jako gotowej wspólnoty terytorialnej, politycznej i społecznej, istniejącej jeszcze zanim ukształtowały się jej instytucje, granice oraz ponadlokalne więzi[1]..

Nie oznacza to oczywiście, że we wczesnym średniowieczu nie istniała nazwa Śląska, nie było związanych z nią ziem ani żadnych czynników integrujących mieszkańców dorzecza Odry. Oznacza natomiast, że trzeba rozdzielić kilka zjawisk, które w popularnej narracji zlewają się w jedną całość. Czym innym jest istnienie nazwy „Śląsk”, czym innym zasięg terytorium, do którego w danym czasie ją odnoszono, czym innym funkcjonowanie wspólnych instytucji, a jeszcze czym innym istnienie społeczności uznającej się za Ślązaków. Nazwa nie tworzy automatycznie regionu. Region nie musi oznaczać jednej wspólnoty. Wspólnota książąt, stanów lub miejskich elit nie jest natomiast tym samym co jednolita tożsamość wszystkich mieszkańców.

Śląsk mógł więc istnieć jako określenie geograficzne albo polityczne, zanim wykształciła się szersza śląska świadomość regionalna. Mógł zostać objęty wspólnymi instytucjami, a mimo to pozostawać zbiorem odmiennych władztw i społeczności lokalnych. Mógł posiadać jedną nazwę na mapie, chociaż mieszkańcy jego poszczególnych części żyli w odmiennych światach prawnych, językowych i kulturowych. Samo pojawienie się słowa „Śląsk” w źródle nie dowodzi zatem istnienia ponadczasowej wspólnoty śląskiej. Nazwy zmieniają znaczenie, rozszerzają swój zasięg, zawężają się i bywają przenoszone na nowe terytoria. Trwałość nazwy nie musi oznaczać trwałości opisywanego przez nią społeczeństwa.

Śląsk, którego jeszcze nie było

W odniesieniu do X–XII wieku — a więc okresu poprzedzającego utrwalenie się późniejszego, szerokiego znaczenia nazwy „Śląsk” — bezpieczniej jest niekiedy mówić o ziemiach dorzecza Odry niż automatycznie o całym późniejszym Śląsku. Takie określenie nie przesądza z góry, że wszystkie znajdujące się tam terytoria były już częściami jednego regionu. Pozwala natomiast śledzić, kiedy i w jakich warunkach zaczęto obejmować je wspólną nazwą, wspólnymi instytucjami oraz wspólnym wyobrażeniem przestrzennym.

W średniowieczu zakres nazwy „Śląsk” nie był stały. Zmieniały się zarówno granice obszaru nią obejmowanego, jak i formy organizacji politycznej ziem nad Odrą: od wcześniejszych struktur plemiennych i piastowskiego władztwa terytorialnego, przez podziały dzielnicowe, aż po powstanie licznych księstw. Rozwój diecezji wrocławskiej, przekształcenia dynastyczne oraz stopniowe kształtowanie wspólnych instytucji sprawiały, że Śląsk długo nie tworzył jednolitej całości politycznej. Także późnośredniowieczni autorzy nie zawsze ujmowali wszystkie ziemie zaliczane później do Śląska jako części jednego, wyraźnie określonego regionu.

Nie należy więc z góry zakładać, że ziemie górnej Odry były od początku po prostu południowo-wschodnią częścią tej samej krainy co Wrocław, Legnica i Głogów. Trzeba dopiero ustalić, kiedy ziemie opolska, raciborska i cieszyńska zaczęły być konsekwentnie obejmowane nazwą Śląska, kto się nią posługiwał oraz jakie procesy sprawiły, że rozróżnienie na Śląsk Dolny i Górny zostało z czasem przyjęte jako oczywiste. Do zagadnienia tego trzeba będzie powrócić osobno. Zmiany znaczenia samej nazwy „Śląsk” nie są bowiem kwestią terminologiczną o drugorzędnym znaczeniu, lecz jednym z najważniejszych procesów kształtujących późniejszy zasięg regionu. Zanim powstał Górny Śląsk jako rozpoznawalna przestrzeń polityczna i historyczna, musiały ukształtować się więzi łączące ziemie opolską, raciborską i cieszyńską z obszarami środkowej Odry.

Jeszcze wyraźniej problem ten widać na obrzeżach późniejszego regionu. Ziemie, które na jednej mapie występują jako części Śląska, na innej mogą należeć do Czech, Moraw, Małopolski albo funkcjonować jako odrębne terytoria. Nie jest to wyłącznie skutek niedokładności kartografów. To rezultat rzeczywistej zmienności granic politycznych, prawnych i kulturowych. Nie odkrywamy zatem gotowego Śląska ukrytego pod kolejnymi warstwami historii. Obserwujemy jego powstawanie.

Granice, które przesuwały się w obie strony

O zmienności zasięgu Śląska najlepiej świadczą losy ziem położonych na jego późniejszych obrzeżach.

Obszar dzisiejszych Katowic, będących obecnie jednym z najważniejszych symboli śląskości, był wcześniej związany z dzielnicą krakowską i znalazł się w obrębie władztwa raciborskiego wskutek konkretnego przesunięcia dynastycznego. Oświęcim i Zator należały przez kilka stuleci do tego samego kręgu dynastycznego i politycznego co księstwa później określane jako górnośląskie, lecz zostały związane z Koroną właśnie w okresie, w którym zasięg pojęcia Górnego Śląska dopiero się ustalał.

Opawszczyzna wyrosła z tradycji morawskiej i przez długi czas nie była uważana za zwyczajne księstwo śląskie. Jej późniejsza integracja ze Śląskiem była wynikiem wielowiekowych związków dynastycznych, ustrojowych, gospodarczych i kulturowych. Ziemia kłodzka przez większą część swoich dziejów pozostawała natomiast związana z Czechami, a do śląskiej przestrzeni administracyjnej została trwale włączona dopiero przez państwo pruskie.

Przykłady te nie zostają tutaj przywołane po to, aby już na początku rozstrzygnąć ich regionalną przynależność w każdej epoce. Przeciwnie: pokazują, że pytanie o to, czy określona ziemia „była Śląskiem”, często zostało postawione zbyt prosto. Właściwsze jest pytanie, kiedy, przez kogo i na jakiej podstawie zaczęła być ona uznawana za śląską. Te same mechanizmy działają również współcześnie. Granice administracyjne, nazwy województw, urzędów i instytucji kultury stopniowo przekształcają społeczne wyobrażenie o krainach historycznych. Dlatego Zielona Góra, Nowa Sól czy Żagań — miasta należące przez stulecia do historycznego Śląska — są dziś znacznie rzadziej z nim kojarzone niż Kłodzko, którego wcześniejsza tradycja regionalna była czeska. Nie oznacza to, że współczesna administracja może w jednej chwili dowolnie tworzyć nowe regiony. Pokazuje jednak, że długotrwała obecność w określonych strukturach politycznych i administracyjnych zmienia kierunki identyfikacji, pamięć historyczną oraz wyobrażenie granic.

Dkładniej dzieje Katowic, Oświęcimia, Zatora, Opawszczyzny i Kłodzka zostaną omówione w dalszych częściach artykułu. Każdy z tych przypadków pokazuje bowiem inny mechanizm rozszerzania, kurczenia albo przekształcania Śląska. Już teraz można jednak wyciągnąć podstawowy wniosek: nie istnieje jedna granica Śląska, którą można uznać za naturalną, pierwotną i obowiązującą we wszystkich epokach.

Region jako proces, nie skamielina

Region nie jest wyłącznie fragmentem powierzchni ziemi otoczonym granicą. Góry, rzeki i lasy mogą wpływać na rozwój więzi, lecz same nie tworzą wspólnoty. Ludzie zamieszkujący to samo dorzecze nie muszą uważać się za członków jednego społeczeństwa. Mogą podlegać innym prawom, należeć do odmiennych organizmów politycznych, ciążyć ku różnym ośrodkom handlowym, posługiwać się innymi językami i zachowywać osobne pamięci zbiorowe.

Region powstaje wtedy, gdy między określonym terytorium a jego mieszkańcami zaczynają utrwalać się więzi wykraczające poza najbliższą okolicę. Mogą to być więzi polityczne, administracyjne, gospodarcze, religijne, językowe albo kulturowe. Ich zasięg nie jest jednak stały. Może się rozszerzać, kurczyć, zanikać i odradzać w nowej formie. Dlatego Śląsk należy rozumieć jako proces historyczny, a nie jako geograficzną skamielinę. Jego granic nie wyznaczyła raz na zawsze przyroda. Kształtowało je zmieniające się oddziaływanie władców, diecezji wrocławskiej, miast, dróg handlowych, rynków, systemów prawnych, języków, wspólnych instytucji stanowych i tworzonych z czasem tradycji.

Poszczególne elementy regionalnej spójności nie powstawały jednocześnie. Inaczej przebiegały granice diecezji, inaczej zasięg władzy politycznej, jeszcze inaczej strefa oddziaływania Wrocławia, prawa miejskiego, języka elit albo późniejszej administracji śląskiej. Śląsk mógł być w danym okresie pewną przestrzenią kościelną, lecz jeszcze nie jednolitym regionem gospodarczym. Mógł stanowić zespół powiązanych władztw, ale nie wspólnotę polityczną wszystkich mieszkańców. Mógł być niemieckojęzyczną przestrzenią miejską, pozostając jednocześnie wielojęzycznym obszarem społecznym.

Powstanie wspólnej administracji również nie oznaczało automatycznie wykształcenia jednolitego społeczeństwa. Wspólne instytucje mogły wzmacniać poczucie odrębności regionu wobec sąsiadów, nie likwidując zarazem lokalnych, językowych i stanowych podziałów. Terytorialna całość Śląska mogła więc zostać ukształtowana wcześniej niż jedna śląska wspólnota — o ile wspólnota taka kiedykolwiek objęła wszystkich mieszkańców regionu w porównywalnym stopniu.

Nie tyle germanizacja Śląska, ile tworzenie Śląska przez niemieckość

W tym miejscu dochodzimy do głównej hipotezy artykułu.

Zazwyczaj o historii Śląska opowiada się tak, jakby najpierw istniał gotowy, słowiański lub polski region, który następnie — od XIII wieku, a później pod rządami czeskimi, habsburskimi i pruskimi — ulegał stopniowej germanizacji. Niemieckość pojawia się w tej narracji jako czynnik wtórny i zewnętrzny: nowa warstwa kulturowa nałożona na starszy i właściwy Śląsk.

Być może jednak kolejność ta wymaga odwrócenia. Istniała oczywiście starsza nazwa Śląska, piastowskie władztwa, diecezja wrocławska oraz związki pomiędzy ziemiami dorzecza Odry. Nie tworzyły one jednak jeszcze rozległego makroregionu obejmującego w sposób oczywisty Wrocław, Głogów, Zieloną Górę, Opole, Racibórz, Cieszyn i Opawę.

Taki Śląsk powstawał stopniowo wraz z upowszechnianiem niemieckojęzycznych wzorców miejskich, prawnych, gospodarczych, dworskich i intelektualnych. Od XIII wieku napływ osadników z ziem Rzeszy, lokowanie miast i wsi na prawie niemieckim, rozwój samorządów miejskich, handel, górnictwo, niemieckojęzyczne mieszczaństwo oraz obecność przybyszów wśród rycerstwa, duchowieństwa i urzędników głęboko przekształcały ziemie nad Odrą.

Procesu tego nie można sprowadzać do prostej wymiany ludności ani utożsamiać z nowoczesną polityką narodowej germanizacji. Śląsk pozostawał wielojęzyczny, a na znacznej części ziem górnej Odry ludność słowiańskojęzyczna zachowała ciągłość. Wspólnoty niemieckojęzyczne, polskojęzyczne, czeskojęzyczne i posługujące się lokalnymi dialektami żyły obok siebie, współpracowały, rywalizowały oraz tworzyły odmienne układy społeczne.

Teza nie brzmi więc: wszyscy mieszkańcy Śląska stali się Niemcami. Brzmi ona inaczej: niemieckojęzyczny krąg miast, prawa, handlu, kultury i elit stał się podstawowym ponadlokalnym spoiwem, dzięki któremu różne ziemie mogły zostać połączone w jeden Śląsk. Mieszkańcy konkretnej wsi nie musieli mówić po niemiecku, aby należeć do władztwa, którego miasta, kancelarie i kultura polityczna funkcjonowały w niemieckojęzycznej przestrzeni. Ludność ziemi raciborskiej mogła zachować słowiańską mowę i lokalne zwyczaje, a jednocześnie jej kraj mógł zostać włączony do szerszego obrazu regionu tworzonego przez książąt, urzędników, duchownych, kronikarzy, kupców i rajców.

Region może być wielojęzyczny na poziomie całej ludności, a zarazem posiadać dominujący język instytucji, piśmiennictwa i samoprezentacji. Właśnie w takim znaczeniu należy badać niemieckość Śląska przed epoką nowoczesnych nacjonalizmów. Nie chodzi wyłącznie o pochodzenie etniczne mieszkańców. Pod pojęciem niemieckości kryje się tutaj szeroki, zmieniający się historycznie zespół zjawisk: napływ niemieckojęzycznej ludności, prawo niemieckie, samorząd miejski, sieci handlowe, język mieszczaństwa i kancelarii, związki z ziemiami Rzeszy, kultura dworska, szkolnictwo, literatura, reformacja, a później także niemieckojęzyczna historiografia regionalna.

Elementy te nie pojawiły się jednocześnie i nie wszędzie działały z jednakową siłą. Łączyło je jednak to, że przekraczały granice poszczególnych władztw. Mieszczanie, kupcy, duchowni, prawnicy, urzędnicy i ludzie pisma tworzyli sieci szersze niż lokalne wspólnoty. Dysponowali również narzędziami pozwalającymi nazywać przestrzeń, opisywać jej historię i przedstawiać ją jako całość. Śląskość nie musiała więc od początku powstawać równomiernie wśród całej ludności. Mogła być wytwarzana przede wszystkim przez warstwy posiadające pismo, urząd, kronikę, szkołę, mapę i prawo. To ich język i wyobrażenie regionu mogły z czasem zostać uznane za obraz całego Śląska.

Granice głównej tezy

Stwierdzenie, że bez niemieckości nie byłoby Śląska, wymaga precyzji. Nie oznacza ono, że przed przybyciem niemieckich osadników nie istniała nazwa Śląska albo że niemieckojęzyczni przybysze stworzyli region z całkowitej pustki. Nie oznacza również, że piastowskie struktury polityczne, diecezja wrocławska, dolina Odry oraz wcześniejsze społeczności słowiańskie nie miały znaczenia. Były to podstawy, ale nie gotowy region w jego późniejszym, rozległym zasięgu.

Hipoteza artykułu brzmi zatem: bez niemieckojęzycznej transformacji prawnej, miejskiej, gospodarczej i kulturowej nie powstałby Śląsk jako makroregion znany z późnego średniowiecza i epoki nowożytnej.

Nie wystarczy odpowiedzieć, że nazwa Śląska jest starsza niż germanizacja. Trzeba ustalić, co nazwa ta oznaczała w kolejnych epokach i jakie ziemie obejmowała. Nie wystarczy wskazać, że na ziemiach górnej Odry przez stulecia mówiono językami słowiańskimi. Trzeba zbadać, w jakim języku funkcjonowały miasta, instytucje i elity łączące te ziemie z szerszym regionem. Nie wystarczy powiedzieć, że Opawszczyzna miała morawskie początki. Trzeba wyjaśnić, dlaczego mimo tych początków została ostatecznie włączona do zespołu księstw śląskich.

Najważniejszym sprawdzianem tej koncepcji będzie więc ustalenie, czy rozszerzanie się śląskiej nazwy i wspólnych struktur pozostawało w związku z rozszerzaniem się niemieckojęzycznej przestrzeni miejskiej, prawnej i elitarnej. Nie należy z góry zakładać, że związek ten był prosty ani że wszędzie działał jednakowo. Morawy również posiadały silne niemieckojęzyczne miasta. Na Górnym Śląsku trwała ludność słowiańskojęzyczna. Poszczególne grupy społeczne mogły przyjmować odmienne kierunki identyfikacji. Niemieckość nie była więc jedynym czynnikiem tworzącym region.

Hipoteza jest jednak mocniejsza: bez niej nie powstałaby ponadlokalna forma Śląska, która z czasem objęła ziemie o różnych wcześniejszych tradycjach. W takim ujęciu należy odwrócić tradycyjną formułę. Nie tyle istniał gotowy Śląsk, który następnie został zgermanizowany. To raczej germanizacja — rozumiana szeroko jako upowszechnianie niemieckojęzycznych form miasta, prawa, gospodarki, kultury i organizacji społecznej — była jednym z podstawowych procesów, dzięki którym różne ziemie zaczęły być postrzegane i opisywane jako części jednego Śląska.

Bez tego procesu nadal istniałyby ziemie nad Odrą, piastowskie władztwa, biskupstwo wrocławskie, ziemia opolsko-raciborska, Cieszyn i morawska Opawszczyzna. Nie powstałby jednak Śląsk w tej rozległej formie, którą późniejsze mapy zaczęły przedstawiać jako odwieczną. Śląsk nie był zatem geograficzną skamieliną trwającą niezmiennie pod kolejnymi państwami. Był historycznym wytworem. Jego terytorium, instytucje, kultura i tożsamość powstawały w różnym czasie, a ich zasięgi nigdy nie pokrywały się całkowicie.

Dalsza opowieść nie będzie więc historią gotowej krainy przechodzącej kolejno z rąk do rąk. Będzie historią ziem, które stopniowo stawały się Śląskiem, oraz procesów, które decydowały o tym, gdzie przebiegały jego granice. Dopiero na tej podstawie będzie można odpowiedzieć na najważniejsze pytanie artykułu: czy niemieckość była jedynie jednym z elementów dziejów Śląska, czy też stanowiła zasadniczy warunek jego powstania jako ponadlokalnego regionu historycznego.

Śląsk przed niemieckojęzyczną transformacją. Nazwa starsza niż późniejszy region

Główna teza tego artykułu — że niemieckość odegrała zasadniczą rolę w powstaniu Śląska jako rozległego regionu — nie może prowadzić do równie uproszczonego twierdzenia, że przed napływem ludności niemieckojęzycznej Śląsk w ogóle nie istniał. Nazwa była starsza niż wielka przemiana osadnicza, prawna i miejska XIII wieku. Starsze były również piastowskie struktury polityczne, Wrocław jako ośrodek władzy oraz utworzona w 1000 roku diecezja wrocławska. Nie był to jednak jeszcze Śląsk w granicach, strukturze i znaczeniu znanych z późnego średniowiecza i epoki nowożytnej. Aby uniknąć przenoszenia późniejszej rzeczywistości w odległą przeszłość, trzeba rozdzielić trzy zjawiska: najstarszą nazwę, piastowską organizację ziem nad Odrą oraz późniejszy makroregion obejmujący również ziemie opolską, raciborską, cieszyńską i opawską. Ich dzieje pozostawały ze sobą związane, ale nie były jednym i tym samym procesem.

Także określenie „przed niemieckojęzyczną transformacją” należy rozumieć umownie. Kontakty z ziemiami Rzeszy, obecność niemieckojęzycznych duchownych, małżeństwa dynastyczne i zachodnie wpływy kulturowe występowały jeszcze przed XIII wiekiem. Chodzi jednak o okres poprzedzający masowy napływ osadników, upowszechnienie prawa niemieckiego, rozwój nowego modelu miasta oraz wzrost znaczenia języka niemieckiego wśród mieszczaństwa i elit. Dopiero połączenie tych zjawisk przyniosło zmianę o skali pozwalającej mówić o głębokiej przebudowie regionu.

Od Ślężan do Śląska

Pochodzenie nazwy „Śląsk” od dawna było przedmiotem sporów językoznawców i historyków. W najczęściej przyjmowanym wyjaśnieniu łączy się ją ze Ślężanami, których nazwa pozostawała z kolei w związku z rzeką Ślęzą i górą Ślężą. Dyskutowano zarówno o kierunku tej zależności, jak i o etymologii samego rdzenia nazwy. Dla dalszego wywodu ważniejsze od ostatecznego rozstrzygnięcia tego sporu jest jednak coś innego: określenie wywodzące się z nazwy jednego plemienia i ograniczonego obszaru zaczęło z czasem oznaczać ziemię znacznie większą.

Ślężanie pojawiają się w źródłach jeszcze w IX wieku. Nie byli przy tym jedyną grupą zamieszkującą ziemie określane później jako Śląsk. Źródła wymieniają również między innymi Dziadoszan, Opolan i Golęszyców. Nie tworzyli oni jednej społeczności nazywającej siebie Ślązakami ani jednego trwałego organizmu politycznego odpowiadającego późniejszemu regionowi. Były to odrębne wspólnoty terytorialne, skupione wokół własnych grodów i lokalnych struktur. Nie należy więc wyobrażać sobie, że w IX lub X wieku istniał już Śląsk rozciągający się od okolic Głogowa po Bramę Morawską. Istniała nazwa związana ze Ślężanami oraz mozaika ziem plemiennych, które dopiero później zostały objęte władzą pierwszych Piastów i włączone do nowych struktur państwowych.

Stopniowe rozszerzanie nazwy jest dobrze widoczne w źródłach pisanych. W pierwszych dziesięcioleciach XII wieku kronikarze polscy i czescy posługiwali się już określeniami oznaczającymi region śląski. Nie znaczy to jednak, że jego granice były jednoznaczne ani że wszyscy autorzy rozumieli nazwę tak samo. Jeszcze na przełomie XII i XIII wieku występowały różne formy określania ziemi oraz jej mieszkańców. Sam język źródeł pokazuje, że pojęcie regionu dopiero się utrwalało. Najstarsza nazwa nie jest zatem dowodem na istnienie odwiecznej wspólnoty regionalnej. Pokazuje jedynie, że określenie związane początkowo z jednym plemieniem okazało się wystarczająco trwałe i znaczące, aby z czasem zostać przeniesione na szerszą przestrzeń.

Państwo Piastów: integracja bez regionalnej jedności

Włączenie ziem nad Odrą do monarchii pierwszych Piastów przyniosło zasadniczą zmianę. Dawne struktury plemienne zostały podporządkowane władzy książęcej. Rozbudowywano sieć grodów, okręgów administracyjnych i danin, a Wrocław stawał się najważniejszym ośrodkiem politycznym tej części państwa. Proces ten stworzył pierwsze ponadplemienne ramy integrujące dużą część ziem później nazywanych Śląskiem. Nie oznaczał jednak powstania autonomicznej wspólnoty śląskiej w późniejszym znaczeniu. Ziemie nad Odrą stanowiły część szerszej monarchii piastowskiej i były organizowane przede wszystkim zgodnie z potrzebami jej władców. Ich mieszkańców łączyło podleganie tej samej dynastii, ale podobna sytuacja dotyczyła również innych części państwa.

Samo istnienie piastowskiej prowincji nie pozwala jeszcze utożsamiać jej z późniejszym regionem historycznym. Granice wczesnopiastowskich struktur pozostają częściowo rekonstruowane przez historyków, a ich zasięg nie musiał pokrywać się ani z późniejszymi granicami księstw, ani z granicami diecezji, ani z obszarem objętym ostatecznie nazwą Śląska. Wrocław zajmował w tym systemie miejsce szczególne. Gall Anonim zaliczał go do głównych stolic państwa obok Krakowa i Sandomierza. Był siedzibą władzy, grodem o znaczeniu militarnym i gospodarczym, a od 1000 roku także stolicą biskupstwa. Jego rosnąca pozycja tworzyła ważny punkt odniesienia dla ziem środkowej Odry.

Nie należy jednak odwracać tej zależności i przyjmować, że wszystko, co z czasem znalazło się w strefie oddziaływania Wrocławia, od początku należało do jednej krainy śląskiej. Ośrodek może poprzedzać region, podobnie jak instytucje mogą istnieć wcześniej niż wspólna tożsamość mieszkańców.

Diecezja wrocławska: podstawa integracji, nie gotowa mapa regionu

Utworzenie diecezji wrocławskiej podczas zjazdu gnieźnieńskiego w 1000 roku było jednym z najważniejszych wydarzeń dla późniejszego kształtowania się Śląska. Wrocław stał się centrum rozległej organizacji kościelnej, a rozwijane w następnych stuleciach sieci parafii, archidiakonatów, dóbr biskupich, klasztorów i miejsc kultu tworzyły więzi przekraczające granice lokalnych wspólnot oraz późniejszych księstw. Kościół zapewniał również ciągłość instytucjonalną w okresach politycznych podziałów. Zmieniały się granice władztw, linie dynastyczne i zależności polityczne, natomiast biskupstwo zachowywało swoją stolicę oraz pamięć własnej przeszłości. W późniejszych stuleciach diecezja wrocławska stała się zatem jednym z najtrwalszych czynników łączących znaczną część ziem nad Odrą.

Nie można jednak automatycznie utożsamiać jej z regionem śląskim. Granice diecezji nie pokrywały się ani z granicami politycznymi, ani z późniejszym zasięgiem Śląska. Poza biskupstwem wrocławskim pozostawały ziemie, które z czasem zostały trwale związane ze Śląskiem lub zaczęły być do niego zaliczane. Opawszczyzna należała do diecezji ołomunieckiej, ziemia kłodzka do praskiej, a ziemie oświęcimska i zatorska do krakowskiej. Szczególnie wymowny jest przypadek dawnej kasztelanii bytomskiej, obejmującej Bytom i część obszaru należącego dziś do rdzenia Górnego Śląska. Choć pod koniec XII wieku została ona politycznie związana z władztwem raciborskim, pod względem kościelnym nadal pozostawała w diecezji krakowskiej. Utworzony później dekanat bytomski należał do niej aż do 1821 roku.[1] Ziemie te stały się więc częścią Śląska mimo wielowiekowego zachowania kościelnych więzi z Krakowem.

Zależność działała również w przeciwnym kierunku. Diecezja wrocławska obejmowała ziemie, które nie zostały trwale włączone do Śląska. Należały do niej między innymi Ostrzeszów, Kępno i ich okolice, politycznie i regionalnie związane z Wielkopolską. Pozostawały one pod jurysdykcją biskupów wrocławskich do 1821 roku, lecz kościelna zależność od Wrocławia nie uczyniła ich ziemiami śląskimi.[2]

Przykłady te pokazują, że przynależność do diecezji wrocławskiej nie była ani koniecznym, ani wystarczającym warunkiem śląskości. Niektóre ziemie zostały objęte pojęciem Śląska mimo pozostawania poza biskupstwem wrocławskim, podczas gdy inne, choć podlegały kościelnie Wrocławiowi, nie weszły w skład regionu. Diecezja była zatem jednym z najważniejszych fundamentów późniejszej integracji Śląska, ale nie stanowiła jego gotowej mapy. Jej oddziaływanie nabierało znaczenia regionalnego przede wszystkim tam, gdzie współdziałało z więziami politycznymi, gospodarczymi, miejskimi i kulturowymi. Sama administracja kościelna nie wystarczała ani do włączenia określonej ziemi do Śląska, ani do wytworzenia wspólnej tożsamości jej mieszkańców.

[1] Dekanat bytomski ukształtował się w XIV wieku w obrębie diecezji krakowskiej; ziemie te, mimo politycznego włączenia do władztwa raciborskiego, zachowały kościelną zależność od Krakowa.

[2] Dekanaty ostrzeszowski i kępiński zostały wyłączone z diecezji wrocławskiej i przyłączone do archidiecezji poznańskiej na mocy regulacji z 1821 roku. Wcześniej pozostawały pod jurysdykcją Wrocławia mimo związków z Wielkopolską.

Kiedy „Śląsk” zaczął oznaczać jednostkę polityczną?

W XII wieku nazwa regionu stopniowo zyskiwała większe znaczenie polityczne. Proces ten był związany zarówno z osłabieniem jednolitej monarchii piastowskiej, jak i z wykształcaniem się dziedzicznych władztw potomków Władysława Wygnańca.

W 1175 roku Bolesław Wysoki jako pierwszy z miejscowych Piastów użył w dokumencie tytułu księcia Śląska. Tytułem tym posługiwali się następnie jego syn Henryk Brodaty i kolejni przedstawiciele linii wrocławskiej. W źródłach XIII wieku nazwa „Śląsk” występowała już jako określenie ziemi, prowincji oraz władztwa politycznego. Nie objęła jednak automatycznie wszystkich ziem zaliczanych dzisiaj do historycznego Śląska. Równocześnie przedstawiciele linii raciborsko-opolskiej używali tytułów odnoszących się przede wszystkim do Raciborza i Opola. Nie występowali początkowo jako książęta Górnego Śląska, ponieważ taka nazwa i taka jednostka jeszcze nie istniały.

Różnica ta ma znaczenie podstawowe. Pokazuje, że około 1200 roku nazwa Śląska była już dobrze zakorzeniona, lecz jej polityczny zasięg nie odpowiadał późniejszemu podziałowi na Śląsk Dolny i Górny. „Książę Śląska” oznaczał przede wszystkim władcę ziem linii wrocławskiej. Obszary raciborski i opolski tworzyły odrębny krąg dynastyczny, a pytanie o to, kiedy ich władców i ziemie zaczęto konsekwentnie uważać za śląskie, pozostaje osobnym problemem. Nie chodzi wyłącznie o różnicę tytułów. Za nimi kryły się odrębne interesy polityczne, kierunki ekspansji oraz związki z sąsiednimi ziemiami. Władztwo raciborsko-opolskie obejmowało obszary mające wcześniejsze i trwałe powiązania z ziemią krakowską oraz Morawami. Nie było po prostu wschodnią częścią gotowego regionu zarządzaną przez inną gałąź tej samej dynastii.

Dlatego nie można przedstawiać podziałów między potomkami Władysława Wygnańca wyłącznie jako rozdrobnienia jednolitego Śląska. Przynajmniej częściowo był to również proces ustalania, jakie ziemie w ogóle zostaną później objęte tą nazwą.

Nazwa, prowincja i późniejszy makroregion

U schyłku XII wieku istniała więc nazwa Śląska, związana z nią pamięć terytorialna, wrocławski ośrodek polityczny, diecezja oraz władcy tytułujący się książętami Śląska. Można mówić o Śląsku jako rozpoznawalnej ziemi i jednostce politycznej. Nie można jednak utożsamiać jej bezpośrednio ze Śląskiem późnośredniowiecznym i nowożytnym. Po pierwsze, pierwotne centrum nazwy znajdowało się na obszarze związanym ze Ślężanami, Wrocławiem i środkowym biegiem Odry. Dopiero później określenie rozszerzyło się na ziemie położone dalej na północ, zachód, wschód i południe. Po drugie, piastowska organizacja polityczna nie miała niezmiennych granic. Podlegała podziałom dynastycznym, przejściowym zjednoczeniom i zmianom zwierzchnictwa. Nie istniała jedna śląska władza obejmująca przez cały ten okres wszystkie ziemie późniejszego regionu. Po trzecie, diecezja wrocławska była ważnym czynnikiem integrującym, lecz jej zasięg nie pokrywał się z przyszłymi granicami Śląska. Po czwarte, nie ma podstaw, aby istnienie nazwy, dynastii i instytucji automatycznie utożsamiać z powszechną regionalną świadomością ludności. Mieszkaniec konkretnej osady pozostawał przede wszystkim członkiem wspólnoty lokalnej, poddanym określonego władcy i uczestnikiem właściwego sobie kręgu językowego oraz obyczajowego. Śląskość, o ile była już obecna, nie musiała być jego najważniejszą ani nawet świadomie wyrażaną identyfikacją.

Najstarszy Śląsk był zatem mniejszy, słabiej zintegrowany i inaczej rozumiany niż region znany z późniejszych map. Nie był pustą nazwą, ale nie był również gotowym makroregionem.

Fundamenty bez gotowej budowli

Przed wielką niemieckojęzyczną transformacją XIII wieku istniały już zasadnicze podstawy, na których mógł rozwijać się region: dawna nazwa, wrocławski ośrodek władzy, diecezja, tradycja piastowska oraz pierwsze wyobrażenie Śląska jako odrębnej ziemi. Bez nich późniejszy region zapewne nie mógłby powstać. Nie przesądzały one jednak o jego późniejszej formie. Nie wynikało z nich automatycznie, że nazwą Śląska zostaną trwale objęte Opole, Racibórz, Cieszyn i Opawa. Nie przesądzały o powstaniu rozbudowanej sieci miast, o języku elit ani o kierunku kulturowych i gospodarczych powiązań regionu. Nie prowadziły nieuchronnie do ukształtowania Śląska w granicach znanych z epoki habsburskiej i pruskiej.

To, co istniało około 1200 roku, można nazwać historycznym rdzeniem późniejszego Śląska, ale nie jego ukończoną postacią. Nazwa była już obecna. Wrocław stanowił wyraźne centrum. Działały instytucje zdolne do integrowania ziem i zachowywania pamięci o ich odrębności. Nadal otwarte pozostawało jednak pytanie o zasięg, społeczną treść i kulturowy charakter powstającego regionu. Odpowiedź zaczęła wyłaniać się w XIII wieku. Wraz z napływem osadników, lokacjami na prawie niemieckim, rozwojem miast i nową kulturą elit ziemie nad Odrą weszły w okres najgłębszej przemiany od czasu włączenia ich do państwa Piastów.

Dopiero wtedy rozpoczął się proces, w wyniku którego dawny śląski rdzeń mógł przekształcić się w znacznie rozleglejszy makroregion. Przed niemieckojęzyczną transformacją istniał więc Śląsk. Nie istniał jednak jeszcze ten Śląsk, którego późniejszą jedność, granice i niemal naturalny charakter zasugerują nowożytne mapy.

Robocze przypisy do rozdziału

[1] W sprawie pochodzenia i wczesnego znaczenia nazwy: W. Korta, „Spór o nazwę Śląska”, „Śląski Kwartalnik Historyczny Sobótka” 41, 1986, nr 2, s. 165–186. W tekście warto pozostać przy formule „najczęściej przyjmowane wyjaśnienie”, ponieważ sama etymologia była przedmiotem długiego sporu.

[2] O poświadczonej w IX wieku nazwie Ślężan, jej późniejszym rozszerzeniu na obszar większy niż pierwotne terytorium plemienia oraz o stopniowym upowszechnianiu się określenia Śląska od XII wieku: W. Mrozowicz, „Regional identity in Silesia (until 1526)”, w: The Long Formation of the Region Silesia (c. 1000–1526), red. P. Wiszewski, Wrocław 2013, s. 217–219.

[3] Ogólną podstawę dla organizacji plemiennej, włączenia ziem nad Odrą do monarchii piastowskiej i utworzenia diecezji powinny stanowić równolegle: W. Korta, Historia Śląska do roku 1763, Warszawa 2003, oraz R. Żerelik, „Dzieje Śląska do 1526 roku”, w: Historia Śląska, red. M. Czapliński, Wrocław 2002. Dokładne strony trzeba uzupełnić po sprawdzeniu używanych wydań.

[4] O niepokrywaniu się granic diecezji wrocławskiej z późniejszym regionem potrzebny będzie osobny przypis oparty na opracowaniu organizacji kościelnej. Warto go wprowadzić dopiero po dokładnym sprawdzeniu przynależności kościelnej Opawszczyzny, Kłodzka, Oświęcimia i Zatora w omawianych okresach.

[5] O stopniowym kształtowaniu nazwy regionalnej, pojawieniu się określeń regionu w kronikach polskich i czeskich oraz o tytule Bolesława Wysokiego z 1175 roku: W. Mrozowicz, „Regional identity…”, s. 217–219; A. Barciak, „Funkcjonowanie pojęcia «Śląsk» w czeskich kronikach i rocznikach do końca XIV wieku”, w: Jak powstaje historia?, red. J. Jaros, Katowice 1986, s. 7–17.

[6] O odrębności władztwa raciborsko-opolskiego i problemie, od kiedy jego Piastów można określać jako książąt śląskich: J. Rajman, „Mieszko Plątonogi, pierwszy książę raciborsko-opolski (1173–1211)”, „Kwartalnik Historyczny” 103, 1996, nr 1, s. 23–42, zwłaszcza s. 23–25.

Najważniejsze dla konstrukcji rozdziału są dwa ustalenia. Nazwa wywodzona od Ślężan rozszerzyła się na obszar znacznie większy niż pierwotne terytorium plemienne, a dopiero od XII–XIII wieku zaczęła być regularnie używana jako określenie regionu i władztwa politycznego. Jednocześnie już początki księstwa raciborsko-opolskiego każą pytać, czy rzeczywiście dzielono jedną gotową całość, czy raczej ziemie pozostające wcześniej w luźniejszych związkach.

Przypisy

  1. ↑ Przemysław Wiszewski wskazuje, że przekonanie o administracyjnej i kulturowej jedności Śląska istniejącej już od drugiej połowy X wieku ma charakter anachroniczny; region należy ujmować jako zjawisko dynamiczne, kształtowane przez procesy integracji, dezintegracji i ponownego odtwarzania więzi. Zob. P. Wiszewski, „Whose region is it? A few words on a certain research project and Silesian history”, w: The Long Formation of the Region Silesia (c. 1000–1526), red. P. Wiszewski, „Cuius regio? Ideological and Territorial Cohesion of the Historical Region of Silesia (c. 1000–2000)”, t. 1, Wrocław 2013, s. 12.